Kończy się lato, a my jak co roku snujemy plany na kolejny letni urlop. Wylegiwanie się na plaży, odsłanianie ciała w upalne dni , to wszystko pozwoliło nam dokładnie przyjrzeć się sobie, swojej skórze i niestety pewnym niedoskonałościom, które się na niej pojawiły. Dlatego niejedna z nas wraz z nadejściem chłodniejszych dni, robi postanowienia, aby w przyszłym roku zadać szyku pięknym i zadbanym ciałem. Niestety dość często kończy się tylko na ambitnych planach, a my zaczynamy panikować tuz przed pierwszą w sezonie odsłoną ciała.

Po pierwsze, należy pomóc swojemu ciału, gdyż po urlopie skóra jest przesuszona, podrażniona i mocno nadwyrężona. A to wszystko przez długie wylegiwanie się na słońcu, kąpiele w słonej, morskiej wodzie, folgowanie sobie na urlopie przez stosowanie niezbyt zdrowej diety. Zaczynamy od odżywienia, nawilżenia i rozjaśnienia skóry w gabinetach kosmetycznych lub medycyny estetycznej, w zależności od stopnia zaawansowania przebarwień, przesuszenia skóry. Do tego należy dodać dietę bogatą w mikroelementy, witaminy i pić co najmniej 2 litry wody dziennie.

Po drugie, przygotowujemy ciało na przyszły letni sezon. Regularne odżywianie skóry w nocy i nawilżanie w ciągu dnia, a raz w tygodniu zabieg nawilżający lub odżywczy. Przynajmniej raz w tygodniu peeling całego ciała i codzienne stosowanie balsamów po kąpieli. Unikajmy długiego wylegiwania się w gorącej wodzie, co może powodować przesuszenie skóry i w konsekwencji jej wiotczenie. Zamiast tego lepszy będzie szybki, pobudzający krążenie chłodny prysznic. Już jesienią zacznijmy wzmacniać nasze mięśnie. Dzięki temu nasze ciało ładnie się wyrzeźbi, a tkanka tłuszczowa widocznie się zmniejszy. Wystarczy zacząć od codziennych, co najmniej 20 minutowych marszy, albo kupić sobie psa! Z czasem dodajmy wizyty na basenie lub fitness.

Po trzecie, dieta. Ten punkt jest chyba najmniej przyjemnym. Tu trzeba sobie odmawiać pewnych przyjemności, do których tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni. Podjadanie między posiłkami, na które w ogóle nie zwracamy uwagi, a to przeważnie słodkie i słone przekąski. Pijemy zbyt dużo gazowanych napojów kosztem wody mineralnej i herbatek ziołowych. Musimy zmienić te nawyki, a efekt nadejdzie w bardzo szybkim czasie. A co do samych posiłków, to jedzmy ich więcej, ale w mniejszych ilościach. Wtedy nasz organizm będzie je na bieżąco przerabiał na energię i nie odłoży zapasów w postaci znienawidzonych przez nas fałdek. Świeże warzywa muszą być podstawą, do nich oliwa. Przekąskami niech staną się suszone owoce, a nie cukierki czy ciastka. Jedzmy dużo ryb bogatych w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, z mięs wybierajmy raczej drób.

Wydaje się to banalnie proste i oczywiste. Ale najważniejsza to konsekwencja. Zaczynając już teraz, nasze efekty będą niewiarygodne! A my oprócz świetnego samopoczucia, zyskamy świetny wygląd i w końcu będziemy mogły wbić się w to wymarzone bikini, które podziwiałyśmy na wystawie. Chyba nie ma się co zastanawiać, Zaczynajmy!

kara